Burze wokół matki karmiącej

14800556182_a7faf1f98e_b

Przeczytałam wywiad z Agatą Aleksandrowicz z Hafija.pl, a potem komentarze pod tym wywiadem. Z natłoku myśli udało mi sie wyłowić kilka refleksji – głównie w formie pytań, choć i paru odpowiedzi również. Moje reakcje są składową dwóch perspektyw – matki i psychologa, rozdzielanie ich w tym momencie byłoby sztucznym zabiegiem.

Prawo do ingerowania w osobiste wybory innych osób

Nie rozumiem, dlaczego informacja o karmieniu dziecka do 4-ego roku życia i wspólnym spaniu wywołuje tyle emocji? Padają bluzgi, oceny, szykany – o wychowywaniu maminsynka, o nadopiekuńczości. Dlaczego coś, co jest w sferze osobistych wyborów (elementarnego prawa do wolności każdego człowieka) staje się w ogóle przedmiotem dyskusji? Jeśli matka wybiera karmienie piersią i wspólne spanie to jakakolwiek dyskusja o słuszności tych wyborów jest conajmniej nie na miejscu.

Karmić długo, za długo…

Kto miałby decydować o tym, ile to jest karmić długo a ile już za długo? Kto wyznacza granice normy w tej kwestii? Nie pierwszy raz spotykam się z przekonaniem, że karmienie piersią i wspólne spanie z dzieckiem, które nie jest już niemowlakiem, to robienie temuż dziecku krzywdy. Słyszę lub czytam stwierdzenia, że matki wychowują w ten sposób niesamodzielnych dorosłych, dla których jedynym ratunkiem będzie w przyszłości długa psychoterapia. To jest, mówiąc krótko i kolokwialnie, odwrócenie kota ogonem. W moim przekonaniu powszechność występowania depresji, trudności w budowaniu i utrzymaniu stałych związków, uzależenień, kłopotów emocjonalnych współczesnego człowieka jest konsekwencją “zimnego chowu” wcześniejszych pokoleń rodziców. Tego, że kiedyś wychowywało się dzieci do grzeczności i posłuszeństwa, pozbawiając je fundamentu w formie bliskości, zaufania i bezpieczeństwa. Innymi słowy dzieci te nie dostawały w wyposażeniu podstawy do dalszego, zdrowego funkcjonowania w świecie. Jak dokonuje się to “przeinaczanie faktów”? Co to za zabieg, dzięki któremu piętnowane są matki wychowujące swoje dzieci w duchu bliskości a honorowane te, które szybko wracają do “normy sprzed dziecka”?

Czy czterolatek to też człowiek?

Janusz Korczak pisał: nie ma dzieci, są ludzie. Bardzo podpisuję się pod tymi słowami. Już noworodek potrafi w jasny sposób manifestować dyskomfort i swoje zdanie w kwestii spania, glodu, chłodu etc. Dwulatkowe “nie” to pierwsze szlify wykluwającej się dziecięcej autonomii. Dlaczego czytelników oburza to, że czterolatek został dopusczony do głosu w sprawie karmienia? Do głosu w swojej sprawie! Kłopot byłby wtedy, kiedy dziecko decydowałoby za matkę. Ale decyduje z nią, z jej udziałem, z jej zgodą na dalsze karmienie i uszanowanie jego wyborów. Dlaczego to oburza zamiast wzruszać? Decyzje o karmieniu i odstawianiu od piersi są zawsze przede wszystkim decyzjami diady matka – dziecko. Dlaczego tak trudno ich wesprzeć i uszanować autonomię tych wyborów?

Myślę sobie również, że ocenianie (przez osobę, która przedstawia się jako psychlog i psychiatra) oraz stawianie obraźliwych hipotez pseudodiagnostycznych na podstawie strzępków informacji zawartych w niniejszym artykule jest co najmniej krzywdzącym nadużyciem. Primum non nocere, wspierać a nie krzywdzić.

.

14800556182_a7faf1f98e_b

Zdjęcie: www.flickr.com/photos/111778568@N06/

 

  • Patrycja E. Klimek

    Super, że o tym napisałaś. Wciąż nie mogę wyjść z szoku po przeczytaniu TYCH komentarzy. Dawno nie spotkałam się z hejtem takiego kalibru, a boli to tym bardziej, że dotyczy tak pięknej sprawy…

  • http://www.blogojciec.pl/ Blog Ojciec

    Bardzo celny komentarz do całej sprawy.

  • czekoladami

    Ja nie mogłam uwierzyć, że tych negatywnych komentarzy bylo AŻ TYLE, a kontrujących jak na lekarstwo. Było mi tak strasznie smutno, że traktowanie dziecka podmiotowo to dla AŻ TYLU osób tak odległa sprawa. Że rodzicielstwo bliskości to dla TAK WIELU krzywdzenie dzieci.

  • http://lenkitymianki.wordpress.com/ Alin Alin

    Mi Agata doradzala kiedy wracałam do pracy. Podziwiam ja. ale w natłoku pracy i obowiązków nie przeczytałam wywiadu. Nadrobiłam zaległości teraz i wiedziałam że ludzie są negatywnie nastawieni do karmienia długiego piersią, ale nie sądziłam ze aż tak. mimo wszystko i tak wolę być tą „patologią” :)

  • http://www.manufaktura-radosci.blogspot.com/ Malgosia Dawid

    Dziękuję!~Cieszę się, że wypowiada się także psycholog, bo takiego głosu mi brakowało, w tej absurdalnej swoją drogą dyskusji. Z jakiego powodu akurat karmienie budzi takie emocje, nie wiem. Wiem natomiast, że jest jeszcze całe morze ludzi do edukowania i wiele do zrobienia. Chwała Agacie, że jej się chce. Także wystawiać na ten grad ludzkich języków. Ja też karmiłam moją córkę 4 lata. Jest nas więcej.

  • Ronja

    Dzięki za ten głos!
    Ja w tym zalewie hejtu zauważyłam jedną prawidłowość, która mnie, mimo wszystko, pocieszyła – że jednak przesuwa się granica definicji długiego karmienia. Było tam wiele głosów, że np. karmienie dziecka 1,5 rocznego czy dwulatka, a nawet dwuipółlatka, to jeszcze ma sens, ale czterolatka to już „chore”. Czyli jednak akceptacja dla karmienia poza wiek niemowlęcy jakoś wzrasta, a przynajmniej tak mi się wydaje.

  • Marta

    w sumie za bardzo mnie nie obchodzi czy ktoś karmi piersią swoje 4 letnie dziecko, czy z nim śpi w jednym łóżku, nawet jeśli jest to dziecko 12 , 13 … 15 letnie… jego sprawa no i tego dziecka.
    Mam też moje prawo aby uznać to za trochę dziwne. Dziwne i oryginalne zachowanie jak dla mnie. Mam też jakieś zdanie na temat wpływu takiego postępowania na wychowanie dziecka ale z wiem że nie zjadłam wszystkich rozumów i wiem że mogę się mylić, a nawet jeśli bym się nie myliła to nie znaczy że w każdym przypadku stałoby się tak jak sobie myślę.
    Twój wpis jednak skłonił mnie do zastanowienia nad tą sprawą (która jak piszę normalnie za bardzo mnie nie zajmuje) i stwierdzam, że sama nie chciałabym tak długo spać z dzieckiem. Dlaczego? po pierwsze – łóżko dla mnie służy do spania, odpoczywania żeby rano mieć siłę do robienia tego wszystkiego co robi się w dzień. Ja nie jestem z tych co w łóżku leżą oglądając tv czy czytając książkę, wylegują się godzinami. Ja w łóżku muszę się wyspać. Dzieci często się kręcą, zmieniają pozycje nie sądzę żebym mogła w takich warunkach wypocząć. Po drugie – chciałabym w moim łóżku często i spontanicznie kochać z mężem. Nie do końca sobie to wyobrażam przy 4 czy 5 letnim dziecku. A szukanie okazji i sposobu to nie mój klimat…
    Także… niech inni robią jak tylko sobie chcą… ;-)

  • http://wieloswiaty.blogspot.com/ wieloświaty

    nic dodać, nic ująć. swoją drogą, im dłużej żyję tym bardziej nie pojmuję wszechzalewającego nas hejtu. niech każdy decyduje za siebie, a świat będzie lepszy!