Jak pomóc dziecku w silnych emocjach?

Nie dalej jak wczoraj cytowałam fragment artykułu o tym, że w tej najbliższej relacji rodzic-dziecko często bywa najtrudniej: dzieci zachowują się gorzej niż w obecności innych osób, bardziej wyrażają siebie i swoje emocje. I że to wspierająca świadomość, choć bywa, że i ona nie wystarcza. 

Bo jak już pojawiają się wielkie emocje i trudne zachowania dzieci, to wcale nie jest łatwa sytuacja.

Często nie rozumiemy, czego i dlaczego doświadcza dziecko.

Jesteśmy zestresowani, bo płacz i krzyk dziecka fizycznie na nas oddziałuje odciskając piętno na naszej fizjologii (zwiększony poziom kortyzolu, testosteronu etc).

Bezprzewodowe połączenie mózgowe, które na co dzień pozwala nam lepiej odbierać sygnały wysyłane przez dziecko, tym razem sprawia, że nasz układ limbiczny daje o sobie znać: sami zaczynamy doświadczać emocji. I jeśli nie złapiemy w porę tego momentu, sami stajemy się reaktywni. Dolewamy oliwy do ognia, rozniecając jeszcze większy pożar.

No i ta bezradność, kiedy bardzo chcemy otoczyć dziecko troskliwą opieką, zadbać o nie najlepiej, ale nic nie działa. Ono nadal płacze, krzyczy i bije pięściami….

Wtedy jak bumerang (o ile jeszcze działają nasze racjonalne mózgi) wraca pytanie: jak mam pomóc mojemu dziecku w silnych emocjach?!? Jak tonący brzytwy, potrzebujemy uchwycić się konkretnych rozwiązań, strategii i wskazówek. Co zrobić? Jak zadziałać?

Co to jednak znaczy „pomagać dziecku w silnych emocjach”?

Kiedy widzimy dziecko w dużych emocjach, najczęściej nieświadomie podejmujemy taki projekt w głowie, że naszym rodzicielskim zadaniem jest sprawić, żeby tych emocji nie było. Zniknęły, skończyły się, przepadły gdzieś. Najlepiej od razu. Żeby dziecko odzyskało spokój, radość i witalność.

Dwoimy się więc i troimy, żeby szukać nowych strategii aby ten cel osiągnąć. Bierzemy na ręce, odwracamy uwagę, pocieszamy. Próbujemy rozmawiać, tłumaczyć albo zagłaskać. Zdarza się, że w akcie rozpaczy krzyczymy. Chcemy efektu. Chcemy spokoju.

A teraz, na chwilę, wyobraźmy sobie samych siebie w dużych emocjach.

Kiedy się złościmy, to łatwiej jest nam w towarzystwie kogoś, kto odczuwa z tego powodu dyskomfort i próbuje załagodzić nasze emocje, czy tego, kto widzi i przyjmuje naszą złość?

Kiedy się smucimy, to łatwiej nam jest z kimś, kto poklepie po ramieniu i powie “nic się nie stało” czy obiegnie wszystkie kioski w okolicy, żeby przynieść chusteczki zdolne wchłonąć morze łez, które zamierzamy wylać?

Kiedy doświadczamy rozczarowania, to wolelibyśmy aby ktoś dawał nam na pocieszenie 5 alternatyw, czy powiedział “widzę, że to było dla Ciebie naprawdę ważne i teraz cierpisz”?

Łatwo zobaczyć, że często to nie emocje bywają problemem, ale to, że nam – osobom towarzyszącym – trudno je pomieścić.

Że jakoś próbujemy je zmieniać stosując różne strategie przeprowadzania drugiej osoby w inne, lepsze, bardziej bezpieczne miejsce.  Pytanie tylko, o czyje bezpieczeństwo chodzi?

Próbujemy brać za nie odpowiedzialność, choć przecież one tak naprawdę wcale do nas nie należą!

Więc może zamiast pomagać radzić sobie z emocjami, wystarczy po prostu być?

Zamiast szukać nowych strategii i rozwiązań, wystarczy te emocje po prostu przyjąć, pozwolić im wybrzmieć i w ten sposób zrobić miejsce na upragniony spokój?

Zamiast inwestować swoją energię na opór i walkę z emocjami dziecka, zatrzymać się uważnie na dłużej przy sobie samym. Zrobić wszystko, aby nie dać się ponieść tej emocjonalnej fali. Zadbać o siebie, usłyszeć siebie i w tym sensie być dla dziecka “oazą” spokoju i uważnym towarzyszem. Jego emocji, jego procesu, jego doświadczenia.

***

Jako rodzice w naszych mikrogestach mamy do zaoferowania dzieciom – obok takich umiejętności jak adekwatne rozpoznawania i nazywanie uczuć – coś bardzo ważnego. Lekcję akceptacji, którą mogą zdobyć jedynie przez doświadczenie. Bo przecież w swoich wewnętrznych zeszytach dzieci codziennie robią notatki z życia. Zapisują niezbędną wiedzę, chłoną jak gąbka nasze przekonania i postawy, budują swój własny stosunek do spraw tego świata. Może więc warto zadać sobie pytanie:

Jaką lekcję o emocjach odrabia przy Tobie Twoje dziecko?

***
Zapraszam do przeczytania mojego artykułu w serwisie dziecisawazne.pl
Co dzieje się w mózgu dziecka, które czuje złość?

Photo by Jeremy Bishop on Unsplash